Posty

Wyświetlanie postów z 2025

344/

 Dziś rano 64,4kg. ZNOWU. Najchętniej poleciałabym tu taką wiązanka na siebie, ale co to zmieni. Nie wiem czy powodem jest to, że wpierdalam jak świnia, czy to, że jestem przed okresem, ale przestaje się to robić śmieszne. Jest to żałosne.  Czuję, że tracę kontrole. Trace grunt pod nogami. 

337/

 Czwartek Dzisiaj był krótki dzień w pracy, ale intensywny. Dużo dynamicznych zamówień.  Po pracy szybki check zadań na dziś, a później zasłużony odpoczynek.  Mimo, że staram się po pracy robić kreatywne rzeczy lub rozwijać się w jakiś sposób i tak mam wrażenie, że marnuje czas; że nie robię nic jakościowego ani wartościowego. Nie wiem jak poradzić sobie z tym uczuciem, jak nauczyć się patrzeć na to inaczej?  Mam wrażenie, że jestem gdzieś w tyle, ale przecież, żeby tak uważać, trzeba mieć jakiś punkt odniesienia. Niestety nie potrafię przytoczyć do kogo się porównuje, skąd się biorą tak wysoko postawione poprzeczki u mnie.  Bilans: 2 naleśniki - 280 serek wiejski lekki - 160   dżem bez cukru - 60 kuskus - 173   łosoś - 302 groszek zielony - 85 2 merci - 140 razem: 1200  myślę, że jest nienajgorzej:)  trzymajcie się chudo!

336.2/

 63,9kg (21,61BMI) Wróciłam właśnie od dentysty. Było to leczenie kanałowe. Portfel boli, ale było to konieczne. Mamy 10:44. Wzięłam się za pranie i zaraz będę sprzątać. Ostatnio daje mi to duże poczucie kontroli nad wszystkim.  23:28 Spędziłam dziś, poza sprzątaniem, pół dnia w łóżku. Właśnie umyłam włosy, nałożyłam maseczkę w płachcie i zbieram się do suszenia włosków z herbatką w ręce. Odpoczęłam dziś sobie i mam sporo siły na resztę tego tygodnia.  Bilans : 250 ml smoothie z owoców leśnych - 162 200g ziemniaków gotowanych - 142 180g dorsza z airfryjera - 196 60g kapusty kiszonej - 12 kinder delice - 177 razem: 699 moim zdaniem dzień udany, a u Was jak? 

336/

Środa,  00:14   Rano idę do dentysty. Boje się ze skończy się to leczeniem kanałowym. Zajadam stres. Po co mi ta dieta skoro nie potrafię trzymać się jej? Nie mogę na siebie patrzeć, chce znów mieć płaski brzuch i widzieć kości, czuć biodra i obojczyki.  Jestem tak bardzo sobą zażenowana. Aż nie chce stawać na wadze.  Mam nadzieje, że u Was lepiej.  Kotarabski- nie wiem czy to czytasz; próbowałam skomentować Twój ostatni post, ale z niewiadomych mi przyczyn nie mogę więc pisze tutaj; mega zazdroszcze wagi! też bym chciała widzieć takie cyfry u siebie! dużo ciepła przesyłam

334/

 Niedziela, 6:18 rano. Robię pranie, siedzę z maseczką na twarzy, a zaraz idę sprzątać szafkę na której leżą nierozpakowane zakupy z piątku. Zdążyłam pozmywać po wczorajszej kolacji, odkurzyć i umyć podłogę. Dawno nie miałam tak produktywnego poranka. Później dokończę książkę - aktualnie czytam Potęga osobistego uroku od Brian Tracy& Ron Arden. Miła, lekka do czytania książka.  Zrobiłam sobie też wczoraj wieczorem nowe strony w kalendarzu na grudzień i wypisałam wszystkie priorytety na miesiąc. Chciałabym w nowy rok wejść z nową energią i wiarą w siebie, ale żeby tak się stało nie mogę czekać tylko zacząć już dziś.  W sumie te przygotowania zaczęłam już jakoś półtorej miesiąca temu. Stworzyłam sobie nowe rutyny sprzątania, pielęgnacji, poranków i ogólnie rzecz biorąc podstaw, żeby być mniej przebodźcowaną i mieć więcej czasu na ważniejsze sprawy. Gdy już te rutyny weszły mi w nawyki chcę poświęcić zaoszczędzony czas i energię na większe cele.  Wróciłam do czytani...

327/

63,5kg(21,5) Znowu wykupiłam dietę. Codziennie przeglądam zdjęcia sprzed 2/3 lat gdzie byłam w swoim prime time. Normalnie nie mogę patrzeć na nie bez zaciśniętego gardła i łez w oczach. Czuję, że po poznaniu B. biały królik mnie dogonił i nic już nie jest takie samo.  Nie bardzo wiem jak do tego wrócić. Ponad 5 lat jedzenie było dla mnie ostateczną koniecznością, a teraz.. teraz jest przyjemnością i obowiązkiem i ciężko pozbyć się tego mindsetu im starsza jestem. Więc tak, zaczynamy od nowa, za 3 dni powinnam dostać moją dietę 1600 kcal. Mam nadzieję, że wtedy pójdzie z górki.  A co u Was? Ktoś tu jeszcze zagląda? 

325/

 64,0(21,6bmi) Mały spadek. Ale po rzuceniu papierosów zrzucanie wagi jest cholernie ciężkie. W międzyczasie miałam okres, pare wizyt u dentysty i bardzo dużo stresu. Ale powoli ogarniam mental, a tego bardzo mi brakowało, więc powinno iść już z górki.  Ostatnio znów zaczęłam tworzyć. Kupiłam akwarele, które są dla mnie nowym medium! Póki co praca z nimi jest dla mnie ciężka, ale bardzo satysfakcjonująca. Poza tym rysuje i wyklejam sobie swój kalendarz, w którym próbuje zbudować nawyki i rutyny dzięki którym moje życie będzie chociaż trochę kolorowsze.  Mam nadzieję, że do końca listopada na wadzę zobaczę 62kg(20,95BMI), tylko tyle i aż tyle.  Do końca grudnia chciałabym zejść do 58(19,6MBI). Do końca stycznia do 54(18,25BMI). Do końca lutego 50(16,9BMI). A później? Zostanie tylko to utrzymać.

305/ błędne koło

 Hej to znowu ja. Dobrze, że nie siedzę z wami twarzą w twarz, bo pewnie nigdy bym się wam do tego nie przyznała, ale mamy nowy rekord!  Wczoraj na wadze 65,7! Dziś na szczęście TYLKO 65,0. Ale mam już dość. Koniec tego. Przeglądałam swoje stare zdjęcia sprzed 2 lat. Chce wrócić do tego czasu. Bynajmniej z moją sylwetką. Ważyłam wtedy jakieś 53 kilo. Długa droga przede mną, ale chce. Nie może to tym razem skończyć się na tygodniowej motywacji, muszę się zdyscyplinować. W innym wypadku nic z tego nie będzie.  Postaram się być z wami na bieżąco, ale znacie mnie, różnie może z tym być.  Mam nadzieję, że u was lepiej }i{

114/ she's baaaaack

 Dopiero dziś na wadze 59,8 kg.  Ale mamy to! Nie odpuszczamy:) wieczorkiem zaktualizuje pomiary o ile znajdę centymetr krawiecki.

086/ a może by coś zmienić?

 Poważnie zastanawiam się nad zmianą mojego życia. Ale tak na poważnie. Zaczęłam wysprzedawać swoje rzeczy. Chcę uciec. Spakować się w 2 walizki i zacząć swoją egzystencję w innym kraju. Może Portugalia; może Irlandia?  Codziennie przeglądam oferty pracy i zastanawiam się. Kiedy to zrobić? Pożegnać się z bliskimi czy odciąć się nie oglądając się za siebie? waga rano 62, 9 kg nie wiem czy mi się uda do końca tygodnia osiągnąć 62 kg

083/ czy to jest moje życie?

 Czuje się zagubiona, pozbawiona sensu, zamrożona. Uśpiona, a na pewno moje chęci do życia. Mam ochotę zapaść w sen zimowy i wybudzić się gdy wzejdzie dla mnie chociaż odrobione słońca.  Dosłownie i w przenośni, bo nawet widok za oknem nie zachęca do wysunięcia nosa spod kołdry.  Wszystko idzie źle, nie po mojej myśli. Ten rok to jakiś żart.  Czy to gwiazdy ułożyły się dla mnie niekorzystnie czy stłukłam jakieś lustro w ostatnim czasie? na wadze rano 63,0 kg , 8 dni do celu wykonalne.

081/ po mału do celu

 Dziś jest mój 3 dzień na diecie. Jem 3 posiłki o łącznej kaloryczności 1700 kcal. Czuje się dobrze, ale mam wrażenie że nie jestem w deficycie. Mimo, że moje CPM to 2200 to, serio, nie czuję tego deficytu. Wręcz ciężko mi przejadać te posiłki, nie chodzę głodna. Ale to może właśnie dobrze wróży?  Chciałam jechać do PL w kwietniu, ale jednak wpadnę w maju, za to na 2 tygodnie a nie na tydzień. Więc mam 2 miesiące na schudnięcie chociaż 6-7 kilo.  W pracy średnio. Po ostatnim weekendzie nie odzywam się z A. Wczoraj dopiero zamieniłyśmy kilka zdań niezwiązanych z pracą. Zastanawiam się nad zmianą, ale to niezbyt odpowiedzialne. Nie mogę podejmować decyzji pod wpływem gniewu. Zobaczymy co będzie. Trzymajcie się chudo waga rano pokazała 64,1kg, ale jestem spokojna, bo dostałam wczoraj okresu więc do woda:)  zostało 10 dni do pierwszego celu 62kg

075/ wczoraj świat zatrzymał mi się 2 razy

 Wczoraj były urodziny chłopaka mojej koleżanki. Bardzo hermetyczne towarzystwo, ponieważ wszyscy razem pracujemy. Były tam same osoby z pracy, obecnej i poprzedniej; a że widujemy się prywatnie często w tym samym gronie około 10-15 osób i znamy się jak łyse konie, często na ów spotkaniach poruszany jest temat pracy. Mimo, że zawsze na początku imprezy obiecujemy sobie że nie tym razem, kończy się jak zwykle. Wczoraj było tak samo. Po kilku drinkach zaczęliśmy się awanturować. Szczególnie ja i moja przełożona - A. Tak dla jasności: pracujemy na firmie gdzie zarządzamy produkcją kwiatów ciętych; oby dwie mamy stanowiska kierownicze, ale jej zdanie jest tym najważniejszym. Mamy pod sobą około 50-60 osób i organizujemy oraz nadzorujemy procesy produkcji. Przez to że ja mam swoje spojrzenie i sposoby, a jej znacznie różnią się od moich, często dochodzi między nami do spięć . Obie jesteśmy bardzo władcze i nie lubimy jak ktoś nam narzuca swoją rację, gdy jesteśm...

074/ po prostu powiem: cześć. znów się widzimy.

 Pisałam tu niecały rok temu, że chce schudnąć. Zresztą, o czym ja mogłam do was pisać jak nie o chęci utraty wagi? Nie uwierzycie. Nic w mojej wadze się od tamtej pory nie zmieniło, ale poza nią, prawie wszystko. Kolejny raz zmieniłam pracę, wyprowadziłam się do innego miasta, pod Amsterdam konkretnie; mieszkam teraz sama. To wszystko rozciągało się w czasie na przestrzeni ostatnich miesięcy i było to dla mnie tak stresujące, że zapomniałam o odchudzaniu i moja waga stoi w miejscu. Ale ostatnio mocno we mnie uderzyło jak wyglądam. Nie mogę się pogodzić z tym, że się zapuściłam. Nie czuje się dobrze sama ze sobą, nie chce wychodzić z domu, nie chce się spotykać ze znajomymi. Mam wrażenie że każdy pamięta jaka byłam chuda i patrzą na mnie jak na tłustego świniaka. Ale to koniec. Muszę to zmienić. Zrobiłam pomiary, zważyłam się i wykupiłam dietę! Chcę, żeby ktoś mi pomógł wrócić na dobre tory. Poza tym, we wrześniu lecę do Polski i chciałabym dobrze wyglądać. Myślę, że do tego czasu ...