Posty

036/

Ostatnio mam ciężki okres. Nie potrafię znaleźć szczęścia w niczym co robię.  Awans? ok. bez emocji. Spotkanie ze znajomymi? ok. ale wolałabym zostać w domu. Zakupy? niech ci będzie.  wyprułam się z emocji. z chęci. z sił.  jak cieszyć się życiem?  czy można nauczyć się tego w wieku dwudziestu lat?   

201/ chyba nie jest tak źle

20/07 [55,1]  Cud. Na wadze 0,9kg względem wczoraj.  Muszę się Wam pochwalić, że od poniedziałku jestem ów team liderką. Wszystko potoczyło się bardzo szybko, szkolenie które miałam odbyć nie przebiegło tak jak myślałam. W sumie to można powiedzieć, że wcale go nie było, bo kierowniczka przekładała je z dnia na dzień, ostatecznie odbębniła 2 godzinną pogawędkę ze mną i bum. W poniedziałek gdy przyszłam do pracy boss oznajmił mi, że to jest ten dzień. Dał mi kilka kartek i powiedział, że we mnie wierzy. To tyle.  Nie powiem, spanikowałam, ale nie dałam po sobie nic poznać. Przecież od dawna obserwowałam jak inni pracują, co robią, co wchodzi w zakres ich obowiązków, jak radzą sobie w stresowych sytuacjach. Jeśli chodzi o uczenie się poprzez obserwację innych jestem mistrzem.  Poniedziałek w pracy skończył się nim się zorientowałam. Według mnie - spisałam się, jak na pierwszy raz. Gdy pytałam Georga <boss> powiedział, że nie może nic powiedzieć, bo jak mnie pochw...

200/ p o r a ż k a

 19/07 [56,0]  Ostatnio dałam d*py jeśli chodzi o trzymanie michy. Miałam mnóstwo stresu związanego z pracą i zmianą stanowiska co prowadziło do pochłaniania niezliczonych ilości kalorii. Po 11 dniach nieobecności na wadze znów widać 56,0, a było 53,8 kg. No cóż, witamy w punkcie wyjścia. Znowu. Właśnie siedzę i myślę, co wprowadzić do mojego życia aby nabrało one trochę kolorów i poczucia sensu. Do jutra kochane, nadrobię co u Was w najbliższym czasie.

188/

07/07 [54,2] 300 [500] 1/32 <20> Bilans: krakersy - 300  Nadal brak weny do pisania czegokolwiek.  W sumie to brak weny do c z e g o k o l w i e k.  

187/

 06/07 [54,8]  453 [550] 1/22 <17> waga stoi w miejscu.  nie umiem się pozbierać do kupy. jedyne na co mam ochotę to uciec od siebie i mojego życia.

month summary - June

krótki post z najważniejszymi punktami podsumowującymi : Jaką zaczęłam dietę w tym miesiącu? A.I.T. diet Jaką ilość zaliczonych dni w miesiącu osiągnęłam? 11/17 Waga początkowa- 57,9 Waga obecna- 55,1 BMI- 18.84 PPM- 1363.75 CPM-  1909.25 Błędy z minionego miesiąca: zajadanie emocji, chodzenie na zakupy głodna, nie trzymanie się listy zakupów Postanowienia na nowy miesiąc- Chciałabym przede wszystkim zwrócić uwagę na błędy wymienione wyżej a na dodatek włączyć więcej ruchu na co dzień. Tak jak pisałam, myślę nad kupnem hula hop bądź jakieś skakanki. Chciałabym wyglądać niesamowicie.  Kiedyś w końcu nastanie ten dzień.  I w końcu będę mogła chodzić z uniesioną głową.  Pamiętaj o tym Maya, warto walczyć o marzenia. 

184/ nothing special

 03/07 [54,0] XXX [550] 1/19 <10> Dziś byłam z J. na zakupach iiiiiiiiii kupiłam mnóstwo ładnych szmatek, bo brakowało mi jakiś letnich ubranek. Po powrocie poszliśmy jeszcze na spacer korzystając z pogody i wtedy J. powiedział mi, że widzi, że schudłam. Kontynuował, że nie będzie miał nic przeciwko, póki nie będę przesadzać, bo "dieta mi służy". Zasypywał mnie dziś komplementami i dotarło do mnie jak dawno tego nie robił i jak BARDZO mi tego brakowało.  Chcę być chudsza, chudsza, chudsza. Chcę móc nosić topiki i czuć się w nich rewelacyjnie. Myślę nad kupnem hula-hop. Marzy mi się mieć talię jak modelka. 60 cm w tali, bądź mniej.  Miałam wstać rano i iść biegać, ale jest 3:00 w nocy, gdy to piszę, więc myślę, że to mało realne. Ale może pójdę na yogę z rana. Myślę nad zrobieniem sobie jakiegoś challengu na Lipiec. Albo rozciąganie się z nastawieniem na szpagat albo.. albo nie wiem w sumie. 

183/ tired

 02/07 [54,8] 497 [500] 1/18 <17> Bilans: lizak - 40 truskawki - 130 serek wiejski - 185 ryż - 60 oreo - 52 wafel ryżowy - 30 razem: 497/500 zaliczone Podniosłam dziś w pracy dość duży karton i zrobiłam to z takim rozmachem aż nadwyrężyłam jakiś mięsień i reszta dnia była masakrą. Jak wróciłam do domu to padłam plackiem na łóżko i usnęłam na parę godzin.  Boję się, że zawalę kolejny weekend. Wolałabym pracować 7 dni w tygodniu. Mniej okazji do zajadania emocji. Muszę jutro znaleźć sobie dobre zajęcie, aby dzień minął spokojnie, ale produktywnie.  Czuję się wypluta z emocji. Jakby ktoś zamienił mój mózg na bezkształtną szarą breję.  Czuję się dziwna. Mam doła. Jestem zazdrosna o J. i jego koleżankę z pracy. Jestem zmęczona. Wybaczcie za tak długą nieobecność na Waszych blogach, wszystko nadrobię z czasem. trzymacie się chudo:)

182/ może jednak porażka wchodzi w rachubę?

1/07 [55,4] 1240 [550] 1/17 <9>  Bilans: ZA DUŻO.

181/ change

 30/06 [55,1] 598 [600] 1/16  Bilans: ryż - 60 2 x serek wiejski light - 242 truskawki - 130 2 wafle ryżowe - 60  kisiel w kubku light - 106  razem: 598/600 zaliczone Dziś na moim blogu zachodzi wiele zmian. Jestem ogromną fanką różnego rodzaju podsumowań, notatek, refleksji. Uwielbiam przelewać wszystkie moje myśli na papier lub utrwalać je elektronicznie. Mogłabym zapisywać każdy najmniejszy szczegół dotyczący mojego dnia, życia lub ciała aby móc do tego wracać po czasie żeby poznawać i lepiej rozumieć wszystko co dzieję się ze mną i dookoła mnie.  Dlatego też postanowiłam wprowadzić kilka nowych sekcji i postów tematycznych do mojego blogo-pamiętnika.  Pozwoli mi to na lepszą analizę i łatwiejszy powrót w przyszłości do tych informacji.  Przede wszystkim wprowadzam punktację, która znajduję się na blogu pod tym  linkiem , Tam również jest wytłumaczenie zagadnienia. Kolejna strona jaką dodałam na pasku kart to suplementy. Oczywiście dodaję ...

180/ wspomagacze

 29/06 [-] 1/15 Kupiłam sobie dziś kilka herbatek odchudzających i jakieś tabletki na metabolizm. Zobaczymy co to będzie.  Bilans: serek wiejski - 221 truskawki - 100 wafle ryżowe - 59 chrupki kukurydziane - 268 razem: 648/650 zaliczone  trzymajcie się chudo, dobranoc :*

179/

28/06 [55,8] 1/14   Bilans: truskawki - 100 serek wiejski - 189 wafle ryżowe z przyprawami - 144 jajko - 76 bułka - 180 razem: 689/750 zaliczone chciałabym zostać sama. ale jak to zrobić nie raniąc J.?

178/ wstyd

 27/06 [55,2] 1/13 kolejny dzień zawaliłam. czuje się z tym okropnie. czuję, jakbym zawodziła wszystkich którzy tu wchodzą i czytają moje wypociny.  nie mogę zawalać.  najważniejsze jest żeby chudnąć.  nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz.  nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz.  nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz.  nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz.  nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. nie jedz. ...

177/ urodziny ziomka

 26/06 [54,5] 1/12 Ciężko mi uwierzyć w to, że na wadze rano zobaczyłam 54,5 kg. Obawiałam się, że po ciąży będę co najmniej pół roku wracać do swojej wcześniejszej wagi. Ta myśl nie pozwalała mi spać ani myśleć o czymkolwiek innym. Cholernie się cieszę, że jednak to wszystko nie będzie trwało tak długo.  edit.  znajomy zaprosił nas dziś na imprezkę urodzinową :) dlatego bilans dziś pewnie niezaliczony, nawet nie będę liczyć  dobranoc :*

176/ fijn weekend

 25/06 [55,0] 1/11 W 10 dni schudłam jakieś 2,5 kg. To chyba sporo, mimo, że miałam 'napady' i moje bilanse <według mnie> nie były zbyt niskie. Więc sądzę, że do wszystko dzięki mojej pracy. Na co dzień tego nie zauważam, ale wychodzi na to, że sporo spalam podczas niej. Dziś zauważyłam, że zrobiły mi się 'mięśnie' na bicepsie i to całkiem niezłe jak na moje wiecznie chude i patykowate ręce.  Bilans: 2 serki wiejskie light - 240 truskawki - 130 2 suchary - 72 lód wodny - 40 razem: 483/600   zaliczone  trzymajcie się chudo :*

175/ only good news

24/06 [55,2] 1/10  W końcu! Moje małe marzenie jest coraz bliżej spełnienia. Mój szef - Gregor, podczas dzisiejszych pogawędek zaproponował mi szkolenie na team lidera. W jednej sekundzie żołądek ścisnął mi się do rozmiarów małego orzeszka, a oczy na pewno zaświeciły się jak dwie iskierki. Odkąd zaczęłam pracę było to moim marzeniem. Od ponad roku ciężko pracowałam, nie narzekałam, nie brałam dni wolnych, nie jeździłam na urlopy żyjąc w przekonaniu, że kiedyś mi się to opłaci. I właśnie nadszedł ten moment, w którym zostałam zauważona i doceniona.  Od wielu osób słyszałam, że mam smykałkę do zarządzania ludźmi i pracą, że wiem dużo na temat tego, co robię i że powinnam pytać o to stanowisko dużo wcześniej. Ale ja nie jestem na tyle pewna siebie, żeby prosić się o awans. Cierpliwie czekałam, aż szef wyjdzie z taką propozycją. I dziś nastąpił ten dzień. Oznajmił mi, że za tydzień, gdy wróci z urlopu jeden chłopak i zajmie moje miejsce, on razem z kierowniczką wezmą mnie pod skrz...

174/

 23/06 [55,8] 1/09 Tak! Sukces, pierwszy cel zaliczony :) Ale dla pewności poczekam do jutra, jeśli waga będzie taka sama lub niższa to odznaczę to sobie w odpowiedniej karcie.  W pracy dali mi w kość. Znów. Dostałam nowego chłopaka na przyuczenie i szczerze mówiąc - opornie mu szło. Pamiętam, jak sama zaczynałam w tej pracy i nie było kolorowo, więc rozumiem go. Ale nie zmienia to faktu, że robota prawie stała w miejscu, a kierowniczka tylko łypała na niego wzrokiem, później porozumiewawcze spojrzenia rzucała w moją stronę i znikała z uśmiechem na ustach. A już moim problemem było go nauczyć, zmotywować i ogarnąć, bo na mojej hali tempo jest zabójcze i nie można sobie pozwolić na błędy.  W między czasie przychodził jeszcze do mnie szefuncio. Bardzo lubię typa. Non stop zadaje pytania typu: a nie boli Cie kolczyk w nosie? a czemu Ty nic nie jesz? a czemu Ty ciągle na czarno? - typowe zaczepki. Ale nie narzekam, lubię być w centrum uwagi, a jego obecność bardzo koloruje mi...

173/ unnamed

22/06 [-] 1/08   Nie mogę się ostatnio wyspać, mimo, że zaczęłam chodzić spać wcześniej. Przez to chodzę przybita cały dzień.  Ale! Rozmawiałam dziś z kierowniczką i powiedziała, że kilka osób jedzie niedługo na urlop i ona w tym czasie widzi mnie jako team leaderkę :) po takich słowach jakoś lepiej mi się pracowało.  Później szybkie zakupy i już byłam w domu. J. zrobił mi ryż z truskawkami i wybraliśmy się na spacer. W sumie to przeszliśmy około 7 km, więc fajnie. Bardzo lubię spacerować, szczególnie po lasach i polach, a tu na szczęście jest tego dużo.  Co prawda jest już po sezonie, ale jeszcze miesiąc/dwa temu każde pole w promieniu 20-30 kilometrów od mojego miasta było pełne kwitnących kolorowych kwiatów. Aż chce się spacerować! Wszystko dla tego, że mamy tutaj największy ogród inspirowany w Europie. Jak mówi Wikipedia:  "ogród rozciąga się na obszarze 32 ha   i rozkwita wiosną ponad 7 milionami kwiatów cebulowych  tulipanów ,  hiacyntó...

171/ nowe zasady

20/06 [56,4] 1/06 Ostatnio mocno korzystam z sezonu na truskawki i jem ich na potęgę. Chyba będę jadła je na każdy posiłek.  W tamtym roku też miałam taki epizod i schudłam wtedy około 9-10 kg w miesiąc/ półtorej. Codziennie wychodziłam do pracy bez śniadania, w pracy nic nie jadłam. Piłam jedynie herbatkę zieloną ze słodzikiem. Po pracy jadłam jeden posiłek, codziennie taki sam, w takich samych ilościach - 1/2 serka wiejskiego, 3 łyżki jogurtu kokosowego i 150 g truskawek. I nic poza tym. Jeśli czułam, że mi słabo lub opadam z sił to miałam lizaka lub smooothie truskawkowo-bananowe. I nie odczuwałam głodu.  Byłam mocno zmotywowana, bo mieszkałam wtedy sama. Do chłopa jeździłam na randki. Raz na tydzień/dwa. Chciałam na każdym spotkaniu być chudsza, chudsza i chudsza. W domu nikt mi nie wciskał jedzenia. Jak nie chciałam jeść to po prostu nie robiłam zakupów przez kilka dni. Wtedy był najlepszy czas mojego odchudzania. Czułam, że mogę wszystko, że jestem niezwyciężona. Moja sa...

170/ pokusy

 19/06 [56,6] 1/05 Gdybym ani razu nie zawaliła w tym tygodniu to już bym osiągnęła pierwszy cel. Ale weekendy zawsze są dla mnie najgorsze w trzymaniu michy, bo obok jest J. A on bardzo lubi zabierać mnie gdzieś "na kawę i ciasto" lub kupować słodkości. A jak słodkości są w domu to już bardzo łatwo polecieć...  Bilans: 1/2 serka wiejskiego - 98 truskawki - 80 2 suchary - 76 2 kostki czekolady - 44 2 babeczki - 380 chrupki ryżowe - 262 6 żelków - 138  razem: 978/750 niezaliczone Gdyby nie te chrupki to bym się zmieściła.. oh, jestem na siebie bardzo zła. Muszę się w końcu ogarnąć! Jak dalej będę tak robić to nigdy nie będę tak chuda jakbym chciała.  nie jedz.  nie jedz.  nie jedz.  nie jedz.  nie jedz.  nie jedz.  nie jedz.  nie jedz.  nie jedz.  nie jedz.  nie jedz.  nie jedz.  nie jedz.  nie jedz.  nie jedz.  nie jedz.  nie jedz.  nie jedz.  nie jedz.  nie jedz.  nie...